Wilki trzymają w strachu całą wieś

Kategorie: 

youtube.com

W jednej z estońskich wsi Tartumaa wilki zagryzły psa i zaatakowały inne czworonogi. Sprawy zaszły tak daleko, że ludzie w nocy boją się wychodzić ze swoich domów, pisze Postimees.

 

 

 

Irene Okkas mieszka w Gminie Mäksa w miejscowości Võõpste od 17 lat. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia obudziła się między 2 a 3 w nocy przez głośne szczekanie. Kobieta chwyciła latarkę i wyszła na zewnątrz.

 

 

Jej oczom ukazał się straszny obraz. Jeden pies głośno i rozpaczliwie ujadał, a drugiego wilk trzymał za gardło. Chwilę potem w ciemności ujrzała sylwetkę kolejnego intruza. Irena zaczęła krzyczeć i drapieżniki uciekły w różnych kierunkach.

 

 

Teraz nikt nie ma wątpliwości, że psa uwiązanego na łańcuchu zabiły wilki.

 

 

„Gdybym wiedziała, że to wilki, nie podeszłabym tak blisko" – powiedziała Okkas.

 

 

W tej samej wsi mieszka Jelena Anissimova, która mówi, że jej gospodarstwo wilki nachodziły ostatnio trzykrotnie. Nie jest to jedyny przypadek przemocy dzikich wędrowców w tej małej wsi. Ludzie twierdzą, że ofiarą padają psy, bo w okolicy zmniejszyła się populacja saren. Wszystko to przeraża mieszkańców.

 

 

„Sąsiedzi mówią, że boją się wychodzić w godzinach wieczornych z domu” - mówi Anissimova. „I w godzinach porannych w ciemności do pracy też. Nikt nie oddala się daleko. To jest straszne”.

 

 

Polowaniu na wilki nie sprzyja pogoda. W tym regionie liczbę dzikich zwierząt kontrolują myśliwi ze stowarzyszenia Kastre. Hillar Tõlgo, jeden z członków organizacji, powiedział, że wilków jest bardzo dużo. W ostatnim piątek jeden został nawet potrącony przez samochód.

 

 

„Jak dużo wilków jest w okolicy Võõpste? Tego nikt dokładnie nie wie. Wilk bez problemu pokonuje dystans 50 kilometrów. Przypuszcza się, że krążą tam trzy watahy, z których każda liczy od pięciu do sześciu osobników” – tłumaczy Tõlgo.

 

 

Tõlgo krytykuje Wydziałem Ochrony Środowiska. Jego zdaniem wydawanych jest zbyt mało zezwoleń na odstrzał. Ponadto, z braku śniegu polowania są trudne. Pogoda ma zmienić się na lepsze w kolejnych dniach stycznia.

 

 

Zdaniem Ministerstwa Środowiska, sytuacja nie jest aż tak krytyczna. Wilki czynią sporadycznie szkody, a ataków na psy nikt oficjalne nie zgłosił. Urzędnicy uważają, że w Estonii jest około dwudziestu watah, a to nie jest zbyt dużo i polowania na te zwierzęta nie są wskazane.

 

 

Wilki nie atakują ludzi, a ewentualny odstrzał nie poprawi sytuacji mieszkańców wsi Võõpste. To okres przejściowy, że wilki zbliżyły się do ludzkich domostw.

 

 

Irena Okkas straciła jednego psa i podjęła pewne środki bezpieczeństwa. Wystawiła w swojej zagrodzie migające światło, ponieważ ma nadzieję, że to odstraszy wilki, choć z drugiej strony jest pewna, że z biegiem czasu drapieżniki oswoją się i z tym. Ponadto, jeśli wilki już raz zabił psa, uczynią to ponownie.

 

 

Jeśli ataki będą się powtarzać, wówczas ministerstwo może wydać pozwolenie na polowania nawet poza sezonem, tak jak zrobiło to pod koniec ubiegłego roku, kiedy wilki zabijały notorycznie owce na wyspie Muhu.

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen



Skomentuj