Tajemnicza wyspa Vaindloo

Kategorie: 

Na Vaindloo, estońska wyspa na wodach Zatoki Fińskiej, która zamieszkiwana jest jedynie przez funkcjonariuszy straży granicznej, wiosny ciągle nie widać, donosi Postimees.

 

 

 

 

 

Ta mała wyspa znajduje się 95 km od Tallina. Na Vaindloo nie ma kobiet, ani cywilów. Mężczyźni mieszkają, jak niedźwiedzie w norze. W latach czterdziestych ubiegłego wieku ziemia ta zamieszkiwana była zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. W gazetach pisano wówczas, że wszyscy tam ciężko pracują, a zimą są odcięci od świata.

 

 

 

Od 1994 roku na wyspie zawsze przebywa dwóch estońskich strażników. Co dwa tygodnie następuje zmiana. Funkcjonariuszy zabiera i przywozi helikopter. Śmigłowcem dostarczane jest również zaopatrzenie.

 

 

 

Powierzchnia wyspy wynosi sześć hektarów i przeważnie są to skały. Zimą jest nieprzyjemnie z powodu często dającej się we znaki zimnej, morskiej bryzy. Natura nie jest tu hojna dla człowieka. Pośrodku wyspy stoi 150 – letnia latarnia, a obok niej istnieją sypiące się budynki, wybudowane jeszcze w dziewiętnastym wieku. To w nich właśnie pomieszkują strażnicy graniczni, którzy wymieniają się, co dwa tygodnie.

 

 

 

Strażnicy żyją skromnie w trudnych i surowych warunkach. Luksusem jest telewizor i prysznic. Energię elektryczną wytwarza agregat. Łatwo psujące się jedzenie przechowywane jest w czterech lodówkach. To i tak lepiej, jak kilka dekad wstecz. Obecnie żywność gromadzi się na dwa tygodnie. Kiedyś zapasy należało poczynić wcześniej przed zimą i musiało to wystarczyć na kilka mroźnych miesięcy. Tak, jak i dawniej, aby przeżyć, ludzie muszą polegać na sobie.

 

 

 

Co można robić przez dwa tygodnie na Vaindloo? Trzeba dużo pracować, aby przetrwać. Strażnicy, oprócz nadzorowania i pilnowania terytorium wyspy, mają wiele dodatkowych obowiązków.

 

 

 

W Estonii są tylko trzy małe wyspy, na których rezyduje straż graniczna: Vaindloo, Ruhnu i Piirissaar. Pracujący tam ludzie są zdani sami na siebie, tak samo, jak siedemdziesiąt lat wstecz. Automatyzacja nie zastąpi człowieka na tych strategicznie ważnych obszarach.

 

 

 

Historię wyspy studiował Nimrat Kütt. Pierwszą osobą, która przybyła na Vaindloo, był żeglarz – rozbitek. Jego towarzysze myśleli, że nie przeżył on katastrofy. Nieszczęśnik wypadek jednak przetrwał, ale umarł na wyspie z głodu, bo nie było tam jedzenia.

 

 

 

Największa ilość ludzi na wyspie zgromadziła się w 1941 roku. Podczas ewakuacji Leningradu zbombardowano statek „Kazachstan”. Na Vaindloo wylądowało wówczas 2 tys. osób. Spędzili tam około dwóch dni, dopóki nie przetransportowano ich do Kronsztadu.

 

 

 

W 1959 roku na wyspie mieszkały dwie rodziny - jedna obsługiwała latarnię morską, a w drugiej głową rodziny był żeglarz sygnalizator. 26 lipca 1959 roku żeglarz wymordował z zimną krwią prawie całą rodzinę latarnika - w tym również jego dzieci. Morderca zbiegł z wyspy na łodzi silnikowej. Wkrótce zmarł w okolicach Kotka.

 

 

 

 

Kütt opowiada także, że w budynku, wybudowanym w 1870 roku, można przeżyć pewnego rodzaju doznania związane z lipcowymi wydarzeniami 1959 roku. Na schodach domu słychać czasami tajemnicze kroki. Wówczas pies pograniczników próbuje ukryć się pod piecem i odmawia wyjścia na korytarz…

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen


Skomentuj

Filtered HTML

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd><img><h5>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Emotki będą zastępowane odpowiednimi ikonami.

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, aby zabezpieczyć witrynę przed spamem
Target Image